sobota, 10 października 2015

Z blogiem wśród zwierząt – Król Cipuś Pierwszy!


Tak wszędzie piszę, że lubię zwierzaki, że są dla mnie ważne… no i maltretuję Was na Instagramie milionem fotek królisia… a na blogu o tym cicho-sza.

Dlatego też zdecydowałam stworzyć… serię dotyczącą zwierzaków. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich temat ten interesuje, ale równie dużo jest osób, które często o to pytają więc postanowiłam podjąć wyzwanie ;)

Od zawsze w domu moim były zwierzaki.. Głównie psy, ale też i rybki, żółw, chomiki, myszki a nawet szczurek (właściwie pani szczurkowa – przecudna zresztą!)
Do niedawna funkcję naczelnego zwierzaka domowego pełnił Tofik alias Ferdek – czyli wielki, rudy chomik syberyjski :D  (jeszcze gdzieś tam na pierwszych zdjęciach instagramowych możecie go zobaczyć ;))
Choć to takie banalne i stereotypowe … pod choinkę od Żona dostałam królisia! Kompletne zaskoczenie, niespodzianka…totalny brak słów! No i radość NIEZIEMSKA :)  
To tak w skrócie telegraficznym :)


 Z miseczki nie tylko można jeść - w miseczce można też posiedzieć ;)




Jako, że często pytacie, czy posiadanie królika jest „kłopotliwe”… czy warto i "z czym to się je"… Napiszę zainteresowanym w kilku punktach co i jak :D
Od razu zaznaczam, że nie jestem specjalistą w dziedzinie ;) Ot, napiszę Wam wszystko, czego doświadczyłam dotychczas, czego się na własnych błędach nauczyłam i czego dowiedziałam od doświadczonych bardziej ;)


Żywienie.
Podstawowa dieta Królika to granulat, siano i warzywa i owoce - plus woda oczywiście (dobrze, żeby była przegotowana)...
Granulat, który podaję od początku (i naprawdę polecam) to Versele-Laga Complete. Dużo czasu poświęciłam na przeszukiwanie stron dotyczących hodowli królików i właśnie ta karma jest polecana na większości z nich.


Sianko to sianko. Choć zdarzyło mi się kiedyś kupić paczkę, do której mój król podszedł…powąchał… i nawet nie tknął. Próbowaliśmy go przechytrzyć, podmienić… NIC nie działało.. Do dziś nie wiem, co było nie tak z tym sianem… Dziwna sprawa ;)

Co do pozostałego menu… to dziś wiem już jedno – królik jak człowiek – ma swoje smaki. Ale, żeby nie zdarzyło się, że podamy mu coś czego absolutnie jeść nie powinien… polecam zaglądnąć na stronę Miniaturka Bez Tajemnic   Tam znajdziecie całą tabelę (którą ja sobie akurat wydrukowałam) -  tego, co można, a czego nie można podawać długouchym :) 



Co oczywiście nie znaczy, że Wasz król nie będzie miał swojego widzimisie. Cipek dla przykładu, nie jada czerwonych warzyw i owoców. Omija szerokim łukiem pomidory, paprykę (nawet ostatnio marchewkę!!) truskawki  czy arbuza.. Taki dziwny z niego gość. Za to pała wielką miłością do wszystkiego co zielone.. Natka, koperek, jarmuż, sałata (rzymska) ahhh to jest to!
Z przysmaków, dla których Cipek sprzedałby matkę (czytaj: mnie!) to  pierwsze miejsce zajmuje BANAN, a zaraz za nim drepczą RODZYNKI! ;)  Oczywiście nie muszę wspominać, że powinien je jeść tak często jak my batoniki, no ale… nie samą sałatą da się wyżyć ;)




Klatka/Kojec/etc ;)
Opcje są dwie. Albo przyjmujemy zasadę „wolność i swoboda”, albo „swoboda ograniczona” – zdecydowanie potępiam ( nawet jej nie uznaję) opcji „totalna niewola” (czyli królik żyjący tylko w klatce)..  W naszym przypadku przyjęliśmy zasadę, że szczęśliwy królik – to wolny królik (były chwile, że tej zasady pożałowaliśmy, ale o tym później ;) :P). Tym oto sposobem, Cipek, owszem ma klatkę, ale w niej tylko miejsce na kuwetę i drzwiczki ciągle otwarte.. Ulubionym jego miejscem jest nasz stół – zrobiony ze starej skrzyni  na ziemniaki :) To pod nim przesypia całe dnie … Jeśli jednak zdecydujecie (a wcale tego nie odradzam), że Wasz pupil będzie biegał po domu tylko podczas Waszej obecności… zadbajcie, by klatka była duża i naprawdę czysta.. Jeśli od początku pozostaniecie konsekwentni – wierzę, że króliś będzie traktował obecność w klatce jako coś normalnego. My – od początku daliśmy mu przyzwolenie na nieograniczone przebywanie poza klatką i gdybyśmy teraz nagle zmienili zdanie… byłaby to dla niego trauma.. 
Dlatego też warto to już z góry przemyśleć i zaplanować.






Czystość :)
Z tą czystością to myślę, że króliki mają trochę takie kocie zachowania :D Są tak samo czyste i bez problemu można nauczyć je załatwiania swoich potrzeb do kuwety. U nas przebiegło to bardzo szybko - kupiłam maty do nauki czystości dla szczeniaków (!). Kładłam je w miejsce, w którym Cipek zrobił siku  (wybrał sobie "swój" róg dywanu). Gdy załatwił się na matę - włożyłam ją do kuwety... I tak przez jakiś czas maty były dwie - jedna na dywanie, druga - w kuwecie. Jak zlikwidowałam tą z dywanu - wszystkie swoje potrzeby długouchy załatwiał w kuwecie :) 



Mistrz demolki :D
Często pytacie czy króliki rozrabiają. Znam już kilka osób, które hodują (może to złe słowo) króliki i śmiało mogę stwierdzić, że one mają po prostu swój charakter. Są lowelaski-przytulaski, które niczym owieczki spokojnie hasają i myziać się uwielbiają.. A są też małe rozrabiaki. 
Mi trafił się właśnie łobuz :D 
Z jednej strony uwielbiam jego temperament, biegi dookoła stołu, naszych nóg, podskoki "binky bunny", przewroty i pląsy jak po łączce :) Ale ta energia czasem idzie w niewłaściwym kierunku ;) 


Króliki uwielbiają testować. Wszystko. To tacy Ambasadorzy Marki. Problem w tym, że wszystko testują zębami :D 
Mebelki, kabelki, karteczki,  buciki ... oh.. Niczemu nie odmawiają :P Ale spokojnie. To nie tak, że są to sprawy nie do ogarnięcia.
Ktoś, kto myśli, że posiadanie jakiejkolwiek nowej żywej istoty w domu (czy to dziecko ;) czy zwierzak) jest możliwe bez zmiany przyzwyczajeń czy dostosowania otoczenia... jest w wielkim błędzie! 
Decydując się na królika należy pamiętać aby:
- podwiesić kable (zapomnijcie o leżących zwojach pod telewizorem)
- nie zostawiać butów i torebek w zasięgu zębolka
- raczej nie zostawiać królika samego na łóżku (nie wiem czemu, ale jest jakaś tendencja, że one lubią sobie zaznaczyć miękką powierzchnię (zaznaczyć -> czytaj - obsikać) :D :) 
- dobrze dać coś do gryzienia - karton, deseczkę... to trochę rozładuje zew natury :D 
To takie podstawowe zasady, które przyszły mi do głowy. 


Aha! Jeszcze jedno odnośnie dostosowania domu. Jeśli Wasze mieszkanie jest całe w panelach, kafelkach etc... to pomyślcie o jakimś dywaniku dla Waszego królisia.. Śliska powierzchnia naprawdę ogranicza. Zobaczycie, że jak tylko będzie lepsza przyczepność - zaczną się biegi, skoki, susy........aż miło patrzeć :) 



Jak musiałam zwinąć dywan - bo trza go było wyczyścić, załatwiłam do domu taki dosyć spory kawał filcu... rozwiązanie tymczasowe, ale już wiem na pewno - że niezbędne! :) 

To chyba tyle. Jeśli macie jakieś pytanka :D Piszcie! Postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości :D 




Wielkie całusy od Ci(a)pka :D i ode mnie ofcourse ;) <3


                                   



3 komentarze:

  1. Borys to była wybredna bestia. Jak go dostałam to siana jeść nie chciał. Może trochę poskubał. Suszek tez nie bardzo. Dopiero jak jego "tate" przywiózł mu z Irlandii zioła z firmy Woodlands Herbal Forage. Niestety ciężko je dostać i od tej pory Borys je suszki i sianko. Borys głównie lubi siano z
    Zuzali (W GK jest za niecałe 7zł) albo jak przyniosę mu od mojej koleżanki to też mu smakuje. :D Kup Cipkowi tunel w pepco za 10zł, a dość fajny jest. Normalnie tunele są po ponad 20zl. Za 10 zł to nie będzie szkoda jak to zje. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ten tunel pójdę na bank! :D Teraz ten "awaryjny" dywan z filcu roluję mu, związuję i biega sobie w tej "rurze" ;)

      Co do jedzenia - to ciężki zawodnik.. Naprawdę trudno go przekonać, żeby zjadł coś ponad standardowym menu ;) :)

      Usuń
    2. Po ten tunel pójdę na bank! :D Teraz ten "awaryjny" dywan z filcu roluję mu, związuję i biega sobie w tej "rurze" ;)

      Co do jedzenia - to ciężki zawodnik.. Naprawdę trudno go przekonać, żeby zjadł coś ponad standardowym menu ;) :)

      Usuń