Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lipca 2017

MATKA WARIATKA W NIEWOLI - CZYLI DYLEMATY, DYLEMATY..


Nie ulega wątpliwości, że mając przy boku brzdąca, małe bezbronne maleństwo – każda matka jest chodzącą „obawą” o jego zdrowie i życie.. Ba! O każdy jego ruch, krok, dosłownie każdą drobinę jedzenia jaką wkłada do ust… Owszem jest to swoista paranoja, ale trudno – dla mnie wydaje się tak naturalna (jak słońce w lecie – chciałoby się napisać :P ale nie rozpędzam się ;))) Raczej naturalna jak fakt, że po zimie następuje wiosna. 

czwartek, 20 października 2016

NOMINACJA DO LIEBSTER BLOG AWARD CZYLI ZNOWU KILKA SŁÓW O MNIE

Tym razem post z cyklu "wywołana do tablicy!" ;) Przemiła Patrycja, autorka bloga Kobiecym okiem  zaprosiła mnie do zabawy...która zawsze sprawia mi największą radość.. Bo żadną tajemnicą nie jest, że bardzo lubię pisać o sprawach życiowych :) 
By nie powielać pisania tego samego - pozwolę sobie zapożyczyć wyjaśnienie na czym zabawa polega - właśnie od Patrycji :)


"Na czym polega Liebster Blog Award?



"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

W skrócie jest to fajna możliwość wypromowania nowych blogów i wzajemnego poznania."

Z uśmiechem biorę się do roboty! Klawiatura w ruch! ;)


1. Co chciałbyś/abyś osiągnąć jako blogger?
Nigdy nie rozpatrywałam blogowania w kontekście osiągnięć.. Zaczęło się od chęci "wygadania się" i chyba moje aspiracje ciągle krążą w tym kierunku.. Nie widzę w tym co robię źródła zarobku czy "sławy" (jakkolwiek by ją nie zdefiniować ;)) Jak na razie wystarczająco satysfakcjonującym jest dla mnie fakt, że mogę poznawać fajnych, ciekawych i sympatycznych ludzi.


2. Gdzie szukasz inspiracji do swoich postów?
W życiu. Zwyczajnie piszę o tym, co akurat czuję, czy co akurat dzieje się wokół mnie.. To raczej spontaniczne posty.. Coś przeżywam - piszę, coś mi wyjątkowo przypadło do gustu - chwalę, ktoś prosi mnie o opinię - odpowiadam :) Nie mam planu, harmonogramu przyszłych postów, tematów.. Ciągle się spóźniam z pisaniem o tym, o czym akurat bardzo chcę Wam powiedzieć, ale....to też cała ja ;) Nic na siłę, naturalnie, bez przymusu :) 


3. Co sprawia Ci największą trudność w blogowaniu?
Chroniczny brak czasu. Ale to chyba nie wyróżnia mnie szczególnie od reszty świata. Jeśli jednak dochodzi do tego brak konsekwencji czy samodyscypliny... Zaczynają się schody ;)


4. O czym najchętniej poczytał/abyś na innym blogu?
Uwielbiam wszystkie tematy skłaniające do dyskusji. Tematyka lifestylowa to moja ulubiona. Recenzje też czytam, niejednokrotnie kupuję rzeczy z polecenia, ale jednak...historie z życia wzięte najbardziej trafiają w moje gusta..


5. Która cecha Twojego charakteru najbardziej Cię denerwuje? Dlaczego?
Brak dostatecznej asertywności. To jest tak, że jeśli ktoś jest SYMPATYCZNY, bardzo empatyczny i miły (a ja taka jestem), to często pada ofiarą ludzi, którzy lubią to wykorzystywać.. Bez trudu wyczuwam granicę, którą ktoś przekracza wobec mnie - np. granicę przysługi grzecznościowej w ramach dobrych stosunków.. ale... wciąż sporo wysiłku (i całą kupę wyrzutów sumienia) kosztuje mnie przeciwstawienie się takiej osobie..  Słowo NIE nadal ciężko przechodzi mi przez gardło i często łapię się na tym, że chcę zadowolić wszystkich, nie bacząc na swoje interesy..


6.  Według Ciebie jakim jesteś człowiekiem?
Bez zawahania mogę napisać, że jestem dobrym człowiekiem. Nikomu źle nie życzę, nie zazdroszczę (chyba, że chodzi o taką zwykłą zdrową zazdrość na zasadzie "kurczeeee, też bym tak chciała" ;) nie cieszy mnie czyjeś niepowodzenie. Mam wielką satysfakcję, kiedy mogę komuś pomóc. Wśród znajomych mam opinię "psychologa amatora ;)", bo często wspieram dobrym słowem, można mi się wygadać....doradzam, a przede wszystkim dzielę się swoim optymizmem!


7. Czy oprócz blogowania masz jakieś inne pasje? Jakie?
Moją pasją są ludzie. Owszem mogłabym napisać, że lubię gotować, lubię czytać...ale pasja to wielkie słowo. W moim wypadku ludzie zawsze wygrywają - jeśli mam możliwość z kimś pogadać - na żywo czy też online - to wszystko inne traci ważność :)


8.  Co Twoim zdaniem należałoby zmienić w dzisiejszym świecie?
O matko! Tyle można by zmienić! Ale chyba powinniśmy zacząć od siebie - ludzi.. W końcu to my odpowiadamy w głównej mierze za to co się dzieje wokół nas.. A mamy nad czym pracować - otwórzmy umysły, wykażmy się większą tolerancją.. i mniej zawiści... serio, świat byłby od razu lepszy..


9. Skąd jesteś? (województwo, miejscowość)
KATOwice :) Czyli jestem Ślązaczką :D


10. Książka, film i muzyka, do której lubisz wracać.
 Prawdę mówiąc, nie lubię wracać ani do książek, ani do filmów. Tyle tego, że zawsze kieruję się ciekawością i pociągiem do nowego, nieznanego. Co do muzyki - to temat rzeka.. Ja słucham praktycznie wszystkiego. Wiele zależy od mojego nastroju. Czasem to szalone lata `80 czyli moja młodość ;P a czasem jakiś sentymentalny polski rock (w klimacie "Jolka, Jolka pamiętasz). To tak w kontekście powrotów.. Chyba musiałabym wieki wypisywać czym się "jarałam" muzycznie w swoim życiu ;))))


11.  Twoje największe dotychczasowe zwycięstwo w pracy nad sobą?
Chyba w tym temacie nie zrobiłam nic spektakularnego, nic co postawiło by mnie na podium. Ale mam swoje małe sukcesy.. (w tym miejscu należałoby wrócić do pkt.5 :P) Za każdym razem kiedy uda mi się choć w niewielkim stopniu wziąć pod uwagę dobro swoje, ponad potrzebami reszty świata, czuję że to mały krok do przodu ;) 
Mam satysfakcję, kiedy potrafię wyciszyć emocje, pozwolić rozsądkowi wziąć górę i..... nie przejmować się przykrościami ze strony innych. Jest kilka osób w moim życiu, które "odcięłam" choć wyrzuty sumienia były ogromne.. Dziś jestem dumna, że znalazłam w sobie siłę, by walczyć o swoje szczęście i spokojne nerwy ;)




No! To by było na tyle ;) Myślę, że wyczerpałam temat - nie ukrywam, że z przyjemnością.:)
Bardzo dziękuję Pati za nominowanie mnie i serdecznie polecam Jej bloga :)



A teraz moje 11 pytań <3

  1. Co dobrego wniosła w Twoje życie obecność w mediach społecznościowych?
  2. Jakie widzisz efekty uboczne funkcjonowania w przestrzeni "internetowej"?
  3. Do jakiej kuchni masz największą słabość?
  4. Lubisz czytać? Jeśli tak, kto jest Twoim ulubionym autorem?
  5. Najfajniejsze wspomnienie z lat szkolnych.
  6. Gdyby przyszło Ci wyjechać i zacząć życie od nowa - jakie miejsce na świecie byś wybrał\a?
  7. Zwierzaki. Jakie masz i z jakimi chciał\abyś mieszkać pod jednym dachem?
  8. Co uważasz za swoją największą zaletę?
  9. Co uważasz za swoją największą wadę?
  10. Co było impulsem do stworzenia bloga?
  11. Jakiego bloga posty czytasz obowiązkowo?  


Do zabawy zapraszam osoby z poniższej listy :) Mam nadzieję, że mnie Kochani nie zawiedziecie! <3

AsiaPok
Dominika Budzynska
Charlie Malcolm
Blogowy Świat
Loonia
Mint on Mars
Ann D
O życiu i żarciu
Stokrotka
Strzeż się pociągu
Moszovska-blog

 

wtorek, 29 grudnia 2015

DUŻO KRZYKU O NIC, CZYLI ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH...









Dosłownie. Ten okres TAK szybko mi minął, że pozostał jakiś niedosyt.. zatem postanowiłam przedłużyć „żywot” Bożego Narodzenia zostawiając tu notkę „ku potomności” ;) … i czytających przyjemności :)

środa, 14 października 2015

sobota, 10 października 2015

niedziela, 3 maja 2015

WIELKIEJ SŁAWIE MÓWIĘ STANOWCZE - NIE! ;) ;)


Tak mnie natchnęło na ten dziwny temat. Od razu spieszę wyjaśnić, że w tym przypadku mam na myśli sławę w kontekście wirtualnej rzeczywistości.. Czym jest zatem sława           w internecie?

środa, 22 kwietnia 2015

SAMEJ SOBIE ZAPRZECZYĆ PRZYSZŁO MI :)))))))


Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że jestem aktywną przeciwniczką zarzekania się. Tekstem „nigdy nie mów nigdy” szafuję na lewo i prawo. To moje motto życiowe :) (jedno z wielu :P)

wtorek, 17 marca 2015

MAM CIĘ - ZJEM CIĘ - CZYLI miniRecenzja PIECUCHOWO :)


Dziś szybciutki pościk. Często korzystam w internetowych „poleceń”. Ktoś coś kupił, wrzuca na bloga, instagram, fb... poleca lub nie i już mam pewność, że kupowana rzecz przestaje być tylko zdjęciem w wirtualnym świecie. Ktoś kupił, pomacał, ocenił :)

czwartek, 15 stycznia 2015

CO MNIE PODKUSIŁO - CZYLI WSPOMNIENIA NIE GODNE SIĘ CHWALENIA ;)



Śledzący mnie na Instagramie, już wiedzą, że wczoraj farbowałam włosy :) (swoją drogą, nie ma innego bardziej "na bieżąco" miejsca, niż insta) 
Cóż to za ważne wydarzenie? Dla blondynki? No tak, co trzy tygodnie odrościki już grożą paluszkiem i trza chwytać za pędzel ;) Chleb codzienny blondyny ;) Nie narzekam. Lubię. :) 

Odkąd pamiętam farbuję włosy Garnier`em... I to koniecznie tym, z zielonej serii (przy użyciu nowej serii, głowa mnie TAK swędzi, że nie jestem w stanie tego wytrzymać).. I zawsze był to nr 113.
Kolor był piękny słoneczny... Często ktoś mnie zaczepiał i pytał czym koloryzuję włosy :) 

No ale... długotrwałe stosowanie tej farby skutkowało, że niektóre pasma....były platynowo-białe.     A że do najbardziej "opalonych" nie należę (tym bardziej zimą) - to stwierdziłam - basta! :D

Zaryzykowałam. Też Garnier, tyle, że nr 10 - z duszą na ramieniu zmywałam farbę... i uffffff... Jest ok, bardzo mi się podoba. Włosy nadal jasne, ale odcień bardziej naturalny...ciepły..

Po co to Wam piszę? Aaa bo przy tej okazji przypomniała mi się sytuacja sprzed roku ;) Wtedy, umierałam z przerażenia - dziś - zdystansowana - śmieję się sama z siebie... I tak może ku przestrodze, trochę, żeby się pośmiać przybliżę Wam moje wspomnienie tego czarnego piątku ;))))

Uwaga! Z góry zaznaczam, że zdjęcia są lekko... drastyczne ;)))))))))))))


Co mnie podkusiło... 

Dnia pewnego postanowiłam odmienić swój ulubiony blond :D Trochę zachowawczo wybrałam także swój sprawdzony Garnier... tym razem Nutrisse Creme.. odcień 111+ :D  Chciałam uzyskać trochę jaśniejszy kolor na lato... ot odświeżyć.. Efekt? Na zdjęciu poniżej... 




Ta-dam!!! Poznajcie Olę 40 lat później :D A może i 50! :P :P :P  hahahaha 
Możecie sobie tylko wyobrazić moje przerażenie... Wyglądałam jak Dumbledore z Harrego Pottera :) Koszmar... Ale to był tylko początek.. 
Biegiem ruszyłam do najbliższego sklepu... W którym z blondów był tylko Syoss kolor 9-5 Mroźny Blond... (gdzie ja miałam głowę? kolejny zimny, biały kolor... !!).
Cóż. Moja przyjaciółka nałożyła farbę ... czekam, czekam... jedyny efekt.. - końcówki włosów zrobiły się ZIELONE! :) Reszta bez zmian (na zdjęcie nie miałam już nerwów) ;))))))

Cóż - po konsultacji telefonicznej z koleżanką fryzjerką ustaliłam, że włosy trzeba przyciemnić. Znacznie. 
Umówiłam się na dzień następny, pojechałam do Auchan po farbę (ile bym wtedy dała za czapkę!!)   i miałam czekać.. 

Hmm... no ale jak to bywa w takich historiach - cierpliwości ci u mnie był zanik totalny... Wysznupałam połówkę mojej ulubionej farby i...sama z samego rana sobie nałożyłam.. W końcu to "mój" kolor. Co się może stać... Ano... Chyba nie uważałam na plastyce w szkole... Zielony (a taki miały odcień moje włosy) plus blond (żółty) daje... ? Bingo! Niebieski.
Poniżej foto dla ludzi o mocnych nerwach ;)))))))))))))




Yyyy, chyba nie muszę komentować... O ja głupia! O ja głupia!... :)))))))))))) 
Tym razem poczekałam na mojego zbawcę - koleżankę fryzjerkę, która uratowała mnie z opresji...   Z tym, że... znana Wam blondynka - przestała być blondynką... ;))))))))))


Tak oto - w dwa dni, zaaplikowałam sobie cztery farby :) Cud, że włosy zostały na swoim miejscu. Słyszałam różne opinie - wiele z nich było takich - że brąz też mi pasuje... Ale... z ciemnymi włosami czułam się ... smutno ;) Dziwne, nie? Ale prawdziwe.. Wstawałam rano i widziałam ciemną plamę - zamiast słoneczka ;)))) 

Stopniowo, sukcesywnie, za pomocą cieniutkich pasemek wracałam do mojego ukochanego blondu.. Kolor włosów może być ukochany? Może. Jeśli powoduje, że czuje się dobrze patrząc w lustro - to tak! :) 

Przez całe te dramatyczne dwa dni (każda kobieta mnie rozumie - włosy to podstawa!), w głowie dźwięczało mi w kółko "co mnie podkusiło, co mnie podkusiło!?" 

Teraz już wiecie dlaczego zmiana odcienia farby, to dla mnie tak wielkie "halo!" :) 
Bo.....różnie może się skończyć ;)))


Trzymajcie się :) 

LISTOPADOWA ZIMA W RYZACH NAS TRZYMA ;)




Mamy zimę. Podobno. Nie wiem jak u Was, ale Katowicka zima, to raczej niekończący się listopad. Pada, w powietrzu czuć zimną wilgoć, a wiatr szaleje na całego...

Najchętniej okres ten bym przespała. Najchętniej w ciepłym kocyku, na miekkiej podusi ;))

Dla osoby uzależnionej od dobrego nastroju – to czas wyjątkowo ciężki. Nie chce mi się nic. Zakupy specjalnie mnie nie cieszą (no dobra, gruby swetr za 49,99 to może i jest odrobina radości ;)), nie chce mi się długo zastanawiać co na siebie wkładam. Byle ciepłe i wygodne! Po co się produkować, skoro i tak na wszystko nakładam kurtkę (grubą i brzydką – liczyłam, że uda mi się upolować coś fajnego w tym roku, ale ni hu hu).. Swoją drogą kupowanie kurtki przy takiej skoliozie jaką ja mam - ojjj to wyzwanie! ;) Każdy „grubszy” i sztywniejszy ciuch (typu kurtka, płaszcz, żakiet) to istna porażka. Na wieszaku – owszem – cud, miód i orzeszki :D Ale jak już na siebie wciągnę – ha! Ubranie żyje swoim życiem, a moja sylwetka swoim :D Komediodramat.
Nie wspominając o „długościach”.. Płaszcz do kolan, kończy mi się w połowie łydki :))               A „pasek” wypada w połowie tyłka :))) haha - może Was to dziwi, że się z tego śmieję, ale serio – od lat tak jest, już się przyzwyczaiłam, nie spędza mi to snu z powiek. Ale czasem nerwy mam   i po prostu odpuszczam. Stąd trzeci rok z rzędu jedna kurtka. Upolowana w Berhska, pasowała, nie wyglądam jak bałwanek Bulii, więc nie było się nad czym zastanawiać ;)
Byle do wiosny... i ukochanego lata! <3

Zimowe buty to też zawsze nie lada problem. Dzięki Ci Losie, za modę na botki! Wreszcie mam „jakiś” wybór :) I tu nawet nie chodzi o moje małe 35 ;), raczej o to, że w każdym kozaku wyglądam jakbym kij do wiadra włożyła... Czy naprawdę nie można zrobić trochę węższej cholewki? Dla chudopatyczaków. :D Ja nie wiem, dyskryminacja siakaś ;) :P :P

Z „cudowną” aurą za oknem kojarzy się też „ukochane” noszenie czapek! Wrrr, jak ja tego nie cierpię! Ciepło w główkę i uszka – no pięknie, pięknie – marznąć nie lubię, ale moment ściągnięcia nakrycia głowy i te naelektryzowane i pogniecione włosiska! Masakra. Też tak macie? Czy tylko moje „suszki, plątuszki” tak reagują? Nawet Tangle Tezzer woła o pomstę do nieba! ;) Błagam – pocieszcie mnie i powiedzcie, że nie jestem sama :)

No! To sobie ponarzekałam, mam nadzieję, że nikogo nie zdołowałam :) 
Czekam z utęsknieniem na słoneczko i "lżejsze" ubrania...  Pozdrówka dla Was :D