Nie
ulega wątpliwości, że mając przy boku brzdąca, małe bezbronne
maleństwo – każda matka jest chodzącą „obawą” o jego
zdrowie i życie.. Ba! O każdy jego ruch, krok, dosłownie każdą
drobinę jedzenia jaką wkłada do ust… Owszem jest to swoista
paranoja, ale trudno – dla mnie wydaje się tak naturalna (jak
słońce w lecie – chciałoby się napisać :P ale nie rozpędzam
się ;))) Raczej naturalna jak fakt, że po zimie następuje wiosna.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą true life. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą true life. Pokaż wszystkie posty
piątek, 14 lipca 2017
czwartek, 20 października 2016
NOMINACJA DO LIEBSTER BLOG AWARD CZYLI ZNOWU KILKA SŁÓW O MNIE
Tym razem post z cyklu "wywołana do tablicy!" ;) Przemiła Patrycja, autorka bloga Kobiecym okiem zaprosiła mnie do zabawy...która zawsze sprawia mi największą radość.. Bo żadną tajemnicą nie jest, że bardzo lubię pisać o sprawach życiowych :)
By nie powielać pisania tego samego - pozwolę sobie zapożyczyć wyjaśnienie na czym zabawa polega - właśnie od Patrycji :)
"Na czym polega Liebster Blog Award?
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w
ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o
mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich
rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań
otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11
osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno
nominować bloga, który Cię nominował."
Z uśmiechem biorę się do roboty! Klawiatura w ruch! ;)
1. Co chciałbyś/abyś osiągnąć jako blogger?
Nigdy nie rozpatrywałam blogowania w kontekście osiągnięć.. Zaczęło się od chęci "wygadania się" i chyba moje aspiracje ciągle krążą w tym kierunku.. Nie widzę w tym co robię źródła zarobku czy "sławy" (jakkolwiek by ją nie zdefiniować ;)) Jak na razie wystarczająco satysfakcjonującym jest dla mnie fakt, że mogę poznawać fajnych, ciekawych i sympatycznych ludzi.
2. Gdzie szukasz inspiracji do swoich postów?
W życiu. Zwyczajnie piszę o tym, co akurat czuję, czy co akurat dzieje się wokół mnie.. To raczej spontaniczne posty.. Coś przeżywam - piszę, coś mi wyjątkowo przypadło do gustu - chwalę, ktoś prosi mnie o opinię - odpowiadam :) Nie mam planu, harmonogramu przyszłych postów, tematów.. Ciągle się spóźniam z pisaniem o tym, o czym akurat bardzo chcę Wam powiedzieć, ale....to też cała ja ;) Nic na siłę, naturalnie, bez przymusu :)
3. Co sprawia Ci największą trudność w blogowaniu?
Chroniczny brak czasu. Ale to chyba nie wyróżnia mnie szczególnie od reszty świata. Jeśli jednak dochodzi do tego brak konsekwencji czy samodyscypliny... Zaczynają się schody ;)
4. O czym najchętniej poczytał/abyś na innym blogu?
Uwielbiam wszystkie tematy skłaniające do dyskusji. Tematyka lifestylowa to moja ulubiona. Recenzje też czytam, niejednokrotnie kupuję rzeczy z polecenia, ale jednak...historie z życia wzięte najbardziej trafiają w moje gusta..
5. Która cecha Twojego charakteru najbardziej Cię denerwuje? Dlaczego?
Brak dostatecznej asertywności. To jest tak, że jeśli ktoś jest SYMPATYCZNY, bardzo empatyczny i miły (a ja taka jestem), to często pada ofiarą ludzi, którzy lubią to wykorzystywać.. Bez trudu wyczuwam granicę, którą ktoś przekracza wobec mnie - np. granicę przysługi grzecznościowej w ramach dobrych stosunków.. ale... wciąż sporo wysiłku (i całą kupę wyrzutów sumienia) kosztuje mnie przeciwstawienie się takiej osobie.. Słowo NIE nadal ciężko przechodzi mi przez gardło i często łapię się na tym, że chcę zadowolić wszystkich, nie bacząc na swoje interesy..
6. Według Ciebie jakim jesteś człowiekiem?
Bez zawahania mogę napisać, że jestem dobrym człowiekiem. Nikomu źle nie życzę, nie zazdroszczę (chyba, że chodzi o taką zwykłą zdrową zazdrość na zasadzie "kurczeeee, też bym tak chciała" ;) nie cieszy mnie czyjeś niepowodzenie. Mam wielką satysfakcję, kiedy mogę komuś pomóc. Wśród znajomych mam opinię "psychologa amatora ;)", bo często wspieram dobrym słowem, można mi się wygadać....doradzam, a przede wszystkim dzielę się swoim optymizmem!
7. Czy oprócz blogowania masz jakieś inne pasje? Jakie?
Moją pasją są ludzie. Owszem mogłabym napisać, że lubię gotować, lubię czytać...ale pasja to wielkie słowo. W moim wypadku ludzie zawsze wygrywają - jeśli mam możliwość z kimś pogadać - na żywo czy też online - to wszystko inne traci ważność :)
8. Co Twoim zdaniem należałoby zmienić w dzisiejszym świecie?
O matko! Tyle można by zmienić! Ale chyba powinniśmy zacząć od siebie - ludzi.. W końcu to my odpowiadamy w głównej mierze za to co się dzieje wokół nas.. A mamy nad czym pracować - otwórzmy umysły, wykażmy się większą tolerancją.. i mniej zawiści... serio, świat byłby od razu lepszy..
9. Skąd jesteś? (województwo, miejscowość)
KATOwice :) Czyli jestem Ślązaczką :D
10. Książka, film i muzyka, do której lubisz wracać.
Prawdę mówiąc, nie lubię wracać ani do książek, ani do filmów. Tyle tego, że zawsze kieruję się ciekawością i pociągiem do nowego, nieznanego. Co do muzyki - to temat rzeka.. Ja słucham praktycznie wszystkiego. Wiele zależy od mojego nastroju. Czasem to szalone lata `80 czyli moja młodość ;P a czasem jakiś sentymentalny polski rock (w klimacie "Jolka, Jolka pamiętasz). To tak w kontekście powrotów.. Chyba musiałabym wieki wypisywać czym się "jarałam" muzycznie w swoim życiu ;))))
11. Twoje największe dotychczasowe zwycięstwo w pracy nad sobą?
Chyba w tym temacie nie zrobiłam nic spektakularnego, nic co postawiło by mnie na podium. Ale mam swoje małe sukcesy.. (w tym miejscu należałoby wrócić do pkt.5 :P) Za każdym razem kiedy uda mi się choć w niewielkim stopniu wziąć pod uwagę dobro swoje, ponad potrzebami reszty świata, czuję że to mały krok do przodu ;)
Mam satysfakcję, kiedy potrafię wyciszyć emocje, pozwolić rozsądkowi wziąć górę i..... nie przejmować się przykrościami ze strony innych. Jest kilka osób w moim życiu, które "odcięłam" choć wyrzuty sumienia były ogromne.. Dziś jestem dumna, że znalazłam w sobie siłę, by walczyć o swoje szczęście i spokojne nerwy ;)
No! To by było na tyle ;) Myślę, że wyczerpałam temat - nie ukrywam, że z przyjemnością.:)
Bardzo dziękuję Pati za nominowanie mnie i serdecznie polecam Jej bloga :)
A teraz moje 11 pytań <3
- Co dobrego wniosła w Twoje życie obecność w mediach społecznościowych?
- Jakie widzisz efekty uboczne funkcjonowania w przestrzeni "internetowej"?
- Do jakiej kuchni masz największą słabość?
- Lubisz czytać? Jeśli tak, kto jest Twoim ulubionym autorem?
- Najfajniejsze wspomnienie z lat szkolnych.
- Gdyby przyszło Ci wyjechać i zacząć życie od nowa - jakie miejsce na świecie byś wybrał\a?
- Zwierzaki. Jakie masz i z jakimi chciał\abyś mieszkać pod jednym dachem?
- Co uważasz za swoją największą zaletę?
- Co uważasz za swoją największą wadę?
- Co było impulsem do stworzenia bloga?
- Jakiego bloga posty czytasz obowiązkowo?
Do zabawy zapraszam osoby z poniższej listy :) Mam nadzieję, że mnie Kochani nie zawiedziecie! <3
AsiaPok
Dominika Budzynska
Charlie Malcolm
Blogowy Świat
Loonia
Mint on Mars
Ann D
O życiu i żarciu
Stokrotka
Strzeż się pociągu
Moszovska-blog
AsiaPok
Dominika Budzynska
Charlie Malcolm
Blogowy Świat
Loonia
Mint on Mars
Ann D
O życiu i żarciu
Stokrotka
Strzeż się pociągu
Moszovska-blog
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
DOBRE ZMIANY, CZY UBEZWŁASNOWOLNIENIE - MOJE SPOJRZENIE NA TRUDNY TEMAT
Etykiety:
aborcja,
codziennosc,
dylematy,
dyskusja,
dziecko,
kobieta,
moim zdaniem,
moje życie,
o mnie,
podsumowanie,
polityka,
popieramdziewuchy,
rodzice,
rodzicielstwo,
rodzina,
smutek,
styl życia,
true life,
zdrowie
środa, 6 stycznia 2016
CZAS NAJWYŻSZY 2015 PODSUMOWAĆ....
Jako, że pojawiło się podsumowanie Świąt – to wielkim niedociągnięciem byłoby gdybym nie pokusiła się o podsumowanie CAŁEGO roku 2015..
Etykiety:
codziennosc,
friends,
lady disabled,
ladyd,
lifestyle,
moim zdaniem,
moje życie,
niepełnosprawność,
nowy rok,
o mnie,
podsumowanie,
rodzicielstwo,
rodzina,
styl życia,
sweetcheekalexa,
true life,
wspominam
wtorek, 29 grudnia 2015
DUŻO KRZYKU O NIC, CZYLI ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH...
Dosłownie.
Ten okres TAK szybko mi minął, że pozostał jakiś niedosyt.. zatem postanowiłam
przedłużyć „żywot” Bożego Narodzenia zostawiając tu notkę „ku potomności” ;) …
i czytających przyjemności :)
Etykiety:
boże narodzenie,
choinka,
christmas,
lifestyle,
moje życie,
o mnie,
podsumowanie,
prezenty,
rodzina,
styl życia,
sweetcheekalexa,
święta,
true life,
wspominam,
wspomnienia
niedziela, 15 listopada 2015
PARENTS TAG - czyli Mamą być ;)
Hejka :)
Ostatnio pytałam Was o czym chcielibyście poczytać - żadna propozycja nie padła ;) Ale Beatka z kanału ZwyklaNiezwykla wyszła mi naprzeciw i oTAGowała mnie :)
niedziela, 23 sierpnia 2015
niedziela, 26 lipca 2015
sobota, 25 lipca 2015
SŁÓW KILKA WRÓBLA ĆWIRKA :)
Hey There! :)
Ah, jak mi wstyd... Blog tenże mój jest istnym wyrzutem sumienia... Biedny, zaniedbany
i opuszczony... Przyznaję, nie postarałam się - biję się w pierś i biorę do roboty :)
piątek, 8 maja 2015
WYDARZENIE: ŚLĄSKA GALA LADY D. 2015
Śledzący mnie na Instagramie wiedzą,
że ostatnio miałam okazję uczestniczyć w Śląskiej Edycji
Konkursu Lady D....
Etykiety:
choroba,
codziennosc,
dzieje się,
gala,
impreza,
lady disabled,
ladyd,
lifestyle,
moje życie,
niepełnosprawność,
o mnie,
skolioza,
styl życia,
śląska,
true life,
wspominam
niedziela, 3 maja 2015
WIELKIEJ SŁAWIE MÓWIĘ STANOWCZE - NIE! ;) ;)
Tak mnie natchnęło na ten dziwny
temat. Od razu spieszę wyjaśnić, że w tym przypadku mam na myśli
sławę w kontekście wirtualnej rzeczywistości.. Czym jest zatem
sława w internecie?
środa, 22 kwietnia 2015
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
piątek, 6 marca 2015
sobota, 21 lutego 2015
czwartek, 19 lutego 2015
SZLACHETNE ZDROWIE....
Musiałam, po prostu musiałam napisać tego posta… Ogólnie nie mam zwyczaju mówić o sprawach tak
pesymistycznych jak choroby – sami wiecie, mimo, że mi towarzyszą od zawsze –
nie są pępkiem mojego wszechświata :)
niedziela, 18 stycznia 2015
Selfie TAG - CZYLI OLA ODPOWIADA NA PYTANIA :)
Ostatnio na YT panuje moda na Selfie TAG :) Nie pierwszy to i nie ostatni.. Przyznaję. Z reguły najpierw czytam pytania z opisu, a później słucham odpowiedzi ;) O ile temat jest dla mnie interesujący ;) Tym razem.... ja - raczej średnia miłośniczka TAGów, postanowiłam ten właśnie opracować :) Why? Ano dlatego, że pytania coś wnoszą...a właściwie odpowiedzi na nie ;) Oczywiście.
Starałam się nie oglądać za dużo filmów z tym TAGiem, by się nie sugerować... Zatem. Idziemy na żywioł! :)
1. Jaka jest twoja najlepsza cecha fizyczna?
Fizyczna? Ah... znacznie bardziej wolę pisać o swoim wnętrzu ;) Jakoś specjalnie ze swojego wyglądu "fizycznego" nie jestem zadowolona.. Jest tyle rzeczy, które chciałabym zmienić ;) Ale muszę przyznać, że wraz z wiekiem...są cechy, które... doceniam! Np... wzrost! Zawsze byłam krasnoludkiem. Wkurzało mnie to strasznie. Najmniejsza w klasie, najmniejsza na imprezie - najmniejsza wszędzie! :) Ale wiecie co? Teraz to lubię :) Owszem nie obraziłabym się gdybym w gratisie dostała parę centymetrów, ale ogólnie rzecz biorąc lubię swoją "filigranowość".
Podobnie rzecz ma się z nogami. Kiedyś wielki kompleks chudych, długich i patykowatych nóg... dziś traktuję jako atut i... już wyśmienicie czuję się w spódniczkach... (znaczy są postępy ;)))
No i wypadałoby coś wymienić z obrębu twarzy... No ja lubię swoje oczy, ale najwięcej fanów mają moje....dołeczki w policzkach hahaha... Nie mam pojęcia czemu ;)))))))))))) No, ale dobrze. Teeeeeż je lubię ;)))))
2. Gdybyś mógł odwiedzić jakiekolwiek miejsce na ziemi to gdzie byś pojechał i dlaczego tam?
New York. Zdecydowanie. Nie mam pojęcia co mnie tam przyciąga.. Ale mając na uwadze, że dużo mniej "szumny" Londyn tak mnie "porwał"... to wydaje mi się, że NY mnie zachwyci..
Uwielbiam wielokulturowość, miejsca gdzie nikt nie jest "inny"... gdzie jest miejsce dla każdego.. Być może - to tylko mit w mojej głowie na temat tego miasta - ale cóż, nie dowiem się - dopóki się nie przekonam :)
3. Co potrzebujesz żeby poczuć się lepiej gdy jesteś chory ?
Poza lekarstwami...? :)
No ok. Choroby towarzyszą mi często i ich przebieg wygląda naprawdę różnie. Od lekkiego, po kończący się pobytem na szpitalnym OIOMie.. Każda infekcja jest bardzo groźna.
Ale pomijając aspekt medyczny, który pomaga poczuć się lepiej... to jest jeszcze jeden czynnik.. Muzyka. Jeśli jest mi źle, jeśli potrzebuję pozytywnego zastrzyku energii, oderwania się od negatywnych myśli... cóż - słuchawki na uszy i zatopienie się w muzyce zawsze pomaga. Zawsze. Zamykam oczy i czasem wspominam...a czasem wybiegam w przyszłość - myśląc po prostu co zrobię fajnego - po uporaniu się z choróbskiem ;)
4. Jaką jedną poradę dałbyś młodzieży i dlaczego?
Nie spieszcie się do dorosłości, bo ona i tak nastąpi i będzie ciągnęła się w nieskończoność :)
Uczcie się i bawcie. Bo szkoła to naprawdę fajna sprawa - wprawdzie nie otrzymuje się za nią wypłaty - ale to najlepsze miejsce do nauki obcowania z ludźmi :)
5. Jak myślisz jakim zwierzęciem byłeś/mógłbyś być w swoim poprzednim wcieleniu ?
Hmm... oto jest pytanie! Jeśli w poprzednim wcieleniu miałam choć część cech, które posiadam teraz - to pewnie byłam ..psem! Wiernym przyjacielem człowieka.
6. Gdybyś mógł cofnąć się w czasie co byś zmienił?
Jest kilka rzeczy, a właściwie decyzji, których nie podjęła bym dziś - mając te lata i ten rozum. Są takie, o których być może kiedyś napiszę... Dziś jeszcze nie czuję się na siłach..
Pisanie na blogu to pewien rodzaj ekshibicjonizmu - a ja jestem raczej z tych, którzy powoli opuszczają ręcznik, niż z tych, którzy jednym ruchem rozchylają płaszcz ;))))))))
7. Co robisz dla rozrywki w weekandy
Są dwa rodzaje rozrywki, którą preferuję. Zawsze staram się zachować balans pomiędzy nimi. Jedna "rozrywka' to czas z moim ukochanym - dobry film, wypad na jakieś zakupy, wspólne jedzonko na mieście... (mało atrakcyjne? może, ale tego w tygodniu nam brakuje)... A druga opcja to czas z przyjaciółmi... Winko, śmiechy-chichy, pogaduchy... To lubię :)
8. Co denerwuje Cię w miejscu gdzie pracujesz
Świadomość, że nie ma mnie kto zastąpić. Każdy dzień urlopu jaki biorę, wiąże się z poczuciem winy, że zostawiam całe biuro. Nie potrafię tak po prostu wyłączyć telefonu i się odciąć. A wiem, że powinnam... Strasznie mnie to denerwuje.. Z tym, że chyba zła powinnam być na siebie.. Bo na pierwszym miejscu stawiam pracę, a później dopiero swoje potrzeby...
9. Nie mogę żyć bez _______.
...moich chłopaków. Zarówno ten młody jak i mój Żon są tak integralną częścią mojego życia, że nie wyobrażam sobie życia bez Nich. To jest tak jak zbliżają się wakacje i już się nie mogę doczekać, aż syn wyjedzie na obóz.. "Wreszcie odpocznę", "wreszcie trochę luzu"... będzie laba... Ale po kilku dniach, nagle czuję pustkę i taki....brak sensu... Po co gotować? W końcu we dwoje zjemy coś tam.... pizzę, pierogi z biedronki... cokolwiek! W sumie ta cisza w domu... beznadziejna! Nie ma wieczorem kogo gonić, żeby wreszcie poszedł się umyć...
Tak. Chwile bez moich chłopaków uświadamiają mi - jak ważni są dla mnie.
...moich "dziewczyn". No dobra, nie mam podwójnej orientacji seksualnej.. to nie w tym rzecz. Po prostu - wiem jedno - nie wyobrażam sobie, jak wyglądało by moje życie, bez moich...koleżanek! Banalne? Nie wiem, dla mnie zupełnie nie... Od czasów licealnych - stała paczka, już kiedyś Wam pisałam.. I choć łączyły nas wspólne wypady, imprezy - naprawdę szalone chwile, to jak mówi przysłowie "przyjaciół poznaje się w biedzie" i myśmy razem nie jedną "biedę" przeżyły.. Zdarzało się nam wspólnie popłakać i wspólnie cieszyć.. To one (i nie tylko one) potrafiły zapełnić mi każdy dzień pobytu w szpitalu...i to nie raz...
Są też znajomości z innych okresów życia (z dzieciństwa, wspólnej pracy...etc)... i są nie mniej ważne - choć krótsze..
Podsumowując. Nie mogę żyć bez miłości i przyjaźni.
10. Jakbyś mógł mieć jedną super moc w swoim życiu to jaka by to była super moc
Banalna i nie trudna do przewidzenia w moim przypadku - przypadku osoby z niepełnosprawnością. Chciałabym mieć super moc uzdrawiania. Każdy jest kowalem swojego losu i wiele decyzji, które podejmuje jest złych, czasem podłych...i musi ponieść tego konsekwencje. Słusznie. Ale myślę, że nikt nie zasługuje na to by być chorym. By to rzutowało na jego życie i tak bardzo je utrudniało.. Cierpienie z tego powodu nie powinno spotkać nikogo...
To tyle :)
Fajny to był TAG - bo jednak nawet odpowiadając spontanicznie - trzeba było zajrzeć w głąb siebie..
czwartek, 15 stycznia 2015
CO MNIE PODKUSIŁO - CZYLI WSPOMNIENIA NIE GODNE SIĘ CHWALENIA ;)
Śledzący mnie na Instagramie, już wiedzą, że wczoraj farbowałam włosy :) (swoją drogą, nie ma innego bardziej "na bieżąco" miejsca, niż insta)
Cóż to za ważne wydarzenie? Dla blondynki? No tak, co trzy tygodnie odrościki już grożą paluszkiem i trza chwytać za pędzel ;) Chleb codzienny blondyny ;) Nie narzekam. Lubię. :)
Odkąd pamiętam farbuję włosy Garnier`em... I to koniecznie tym, z zielonej serii (przy użyciu nowej serii, głowa mnie TAK swędzi, że nie jestem w stanie tego wytrzymać).. I zawsze był to nr 113.
Kolor był piękny słoneczny... Często ktoś mnie zaczepiał i pytał czym koloryzuję włosy :)
No ale... długotrwałe stosowanie tej farby skutkowało, że niektóre pasma....były platynowo-białe. A że do najbardziej "opalonych" nie należę (tym bardziej zimą) - to stwierdziłam - basta! :D
Zaryzykowałam. Też Garnier, tyle, że nr 10 - z duszą na ramieniu zmywałam farbę... i uffffff... Jest ok, bardzo mi się podoba. Włosy nadal jasne, ale odcień bardziej naturalny...ciepły..
Po co to Wam piszę? Aaa bo przy tej okazji przypomniała mi się sytuacja sprzed roku ;) Wtedy, umierałam z przerażenia - dziś - zdystansowana - śmieję się sama z siebie... I tak może ku przestrodze, trochę, żeby się pośmiać przybliżę Wam moje wspomnienie tego czarnego piątku ;))))
Uwaga! Z góry zaznaczam, że zdjęcia są lekko... drastyczne ;)))))))))))))
Co mnie podkusiło...
Dnia pewnego postanowiłam odmienić swój ulubiony blond :D Trochę zachowawczo wybrałam także swój sprawdzony Garnier... tym razem Nutrisse Creme.. odcień 111+ :D Chciałam uzyskać trochę jaśniejszy kolor na lato... ot odświeżyć.. Efekt? Na zdjęciu poniżej...
Ta-dam!!! Poznajcie Olę 40 lat później :D A może i 50! :P :P :P hahahaha
Możecie sobie tylko wyobrazić moje przerażenie... Wyglądałam jak Dumbledore z Harrego Pottera :) Koszmar... Ale to był tylko początek..
Biegiem ruszyłam do najbliższego sklepu... W którym z blondów był tylko Syoss kolor 9-5 Mroźny Blond... (gdzie ja miałam głowę? kolejny zimny, biały kolor... !!).
Cóż. Moja przyjaciółka nałożyła farbę ... czekam, czekam... jedyny efekt.. - końcówki włosów zrobiły się ZIELONE! :) Reszta bez zmian (na zdjęcie nie miałam już nerwów) ;))))))
Cóż - po konsultacji telefonicznej z koleżanką fryzjerką ustaliłam, że włosy trzeba przyciemnić. Znacznie.
Umówiłam się na dzień następny, pojechałam do Auchan po farbę (ile bym wtedy dała za czapkę!!) i miałam czekać..
Hmm... no ale jak to bywa w takich historiach - cierpliwości ci u mnie był zanik totalny... Wysznupałam połówkę mojej ulubionej farby i...sama z samego rana sobie nałożyłam.. W końcu to "mój" kolor. Co się może stać... Ano... Chyba nie uważałam na plastyce w szkole... Zielony (a taki miały odcień moje włosy) plus blond (żółty) daje... ? Bingo! Niebieski.
Poniżej foto dla ludzi o mocnych nerwach ;)))))))))))))
Yyyy, chyba nie muszę komentować... O ja głupia! O ja głupia!... :))))))))))))
Tym razem poczekałam na mojego zbawcę - koleżankę fryzjerkę, która uratowała mnie z opresji... Z tym, że... znana Wam blondynka - przestała być blondynką... ;))))))))))
Tak oto - w dwa dni, zaaplikowałam sobie cztery farby :) Cud, że włosy zostały na swoim miejscu. Słyszałam różne opinie - wiele z nich było takich - że brąz też mi pasuje... Ale... z ciemnymi włosami czułam się ... smutno ;) Dziwne, nie? Ale prawdziwe.. Wstawałam rano i widziałam ciemną plamę - zamiast słoneczka ;))))
Stopniowo, sukcesywnie, za pomocą cieniutkich pasemek wracałam do mojego ukochanego blondu.. Kolor włosów może być ukochany? Może. Jeśli powoduje, że czuje się dobrze patrząc w lustro - to tak! :)
Przez całe te dramatyczne dwa dni (każda kobieta mnie rozumie - włosy to podstawa!), w głowie dźwięczało mi w kółko "co mnie podkusiło, co mnie podkusiło!?"
Teraz już wiecie dlaczego zmiana odcienia farby, to dla mnie tak wielkie "halo!" :)
Bo.....różnie może się skończyć ;)))
Trzymajcie się :)
LISTOPADOWA ZIMA W RYZACH NAS TRZYMA ;)
Mamy zimę. Podobno. Nie wiem jak u
Was, ale Katowicka zima, to raczej niekończący się listopad. Pada,
w powietrzu czuć zimną wilgoć, a wiatr szaleje na całego...
Najchętniej okres ten bym przespała.
Najchętniej w ciepłym kocyku, na miekkiej podusi ;))
Dla osoby uzależnionej od dobrego
nastroju – to czas wyjątkowo ciężki. Nie chce mi się nic.
Zakupy specjalnie mnie nie cieszą (no dobra, gruby swetr za 49,99
to
może i jest odrobina radości ;)), nie chce mi się długo
zastanawiać co na siebie wkładam. Byle ciepłe i wygodne! Po co się
produkować, skoro i tak na wszystko nakładam kurtkę (grubą i
brzydką – liczyłam, że uda mi się upolować coś fajnego w tym
roku, ale ni hu hu).. Swoją drogą kupowanie kurtki przy takiej
skoliozie jaką ja mam - ojjj to wyzwanie! ;) Każdy „grubszy” i
sztywniejszy ciuch (typu kurtka, płaszcz, żakiet) to istna
porażka.
Na wieszaku – owszem – cud, miód i orzeszki :D Ale jak już na
siebie wciągnę – ha! Ubranie żyje swoim życiem, a moja sylwetka
swoim :D Komediodramat.
Nie wspominając o „długościach”..
Płaszcz do kolan, kończy mi się w połowie łydki :)) A „pasek”
wypada w połowie tyłka :))) haha - może Was to dziwi, że się z
tego śmieję, ale serio – od lat tak jest, już się
przyzwyczaiłam, nie spędza mi to snu z powiek. Ale czasem nerwy
mam
i po prostu odpuszczam. Stąd trzeci rok z rzędu jedna kurtka.
Upolowana w Berhska, pasowała, nie wyglądam jak bałwanek Bulii,
więc nie było się nad czym zastanawiać ;)
Byle do wiosny... i ukochanego lata!
<3
Zimowe buty to też zawsze nie lada
problem. Dzięki Ci Losie, za modę na botki! Wreszcie mam „jakiś”
wybór :) I tu nawet nie chodzi o moje małe 35 ;), raczej o to, że
w każdym kozaku wyglądam jakbym kij do wiadra włożyła... Czy
naprawdę nie można zrobić trochę węższej cholewki? Dla
chudopatyczaków. :D Ja nie wiem, dyskryminacja siakaś ;) :P :P
Z „cudowną” aurą za oknem kojarzy
się też „ukochane” noszenie czapek! Wrrr, jak ja tego nie
cierpię! Ciepło w główkę i uszka – no pięknie, pięknie –
marznąć nie lubię, ale moment ściągnięcia nakrycia głowy i te
naelektryzowane i pogniecione włosiska! Masakra. Też tak macie?
Czy
tylko moje „suszki, plątuszki” tak reagują? Nawet Tangle Tezzer woła o pomstę do nieba! ;) Błagam –
pocieszcie mnie i powiedzcie, że nie jestem sama :)
No! To sobie ponarzekałam, mam nadzieję, że nikogo nie zdołowałam :)
Czekam z utęsknieniem na słoneczko i "lżejsze" ubrania... Pozdrówka dla Was :D
czwartek, 1 stycznia 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)












