Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje życie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 sierpnia 2017

LATAĆ KAŻDY MOŻE, CZYLI HISTORIA LOTU DZIEWICZEGO



To już trzeci tydzień, kiedy wakacyjny wyjazd jest już tylko wspomnieniem. Generalnie z perspektywy tysięcy Polaków, dla których zagraniczne wojaże nie są niczym nowym, taki wpis jest ….zbędny i nic nie wnoszący. Ale cóż, jam jest panią na tych włościach i bardzo chcę mieć ślad, pamiątkę po tym „pierwszym razie” ;)


środa, 7 czerwca 2017

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

wtorek, 29 grudnia 2015

DUŻO KRZYKU O NIC, CZYLI ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH...









Dosłownie. Ten okres TAK szybko mi minął, że pozostał jakiś niedosyt.. zatem postanowiłam przedłużyć „żywot” Bożego Narodzenia zostawiając tu notkę „ku potomności” ;) … i czytających przyjemności :)

piątek, 18 grudnia 2015

O CZYTANIU SŁÓW KILKA...






Ostatnio jedna z moich InstaZnajomych wrzuciła zdjęcie kilku książek… Między innymi „Zahir” Paulo Coehlo… Nie ukrywam, że odkąd tę książkę przeczytałam, to zawsze w rubryce „ulubiony cytat” wpisywałam:

Prawdziwi przyjaciele to Ci, którzy są przy Tobie, gdy dobrze Ci się wiedzie. Dopingują Cię, cieszą się z Twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele, to Ci, którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni, podczas gdy tak naprawdę Twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu..”

:)

Choć twórczość Coehla wpadła mi w ręce dokładnie 12 lat temu, to cytat ten jest ponadczasowy i cóż… taki prawdziwy..
Ku mojemu zaskoczeniu, pod wspomnianym wcześniej zdjęciem pojawiło się kilka komentarzy, jakoby Paulo Coehlo to……..obciach! :) Nie ukrywam, że zaskoczyło mnie to bardzo i skłoniło do refleksji nad czytaniem właśnie… Bo wydawało mi się, że … obciachem jest NIE czytać 
w ogóle, albo czytać co najwyżej Harlequiny ;) :P

Ja się chyba jednak nie znam :D Co do czytania. Podobnie jak w przypadku muzyki lubię wszystko. A może inaczej. Lubię wiele, lubię różnorodność...lubię eksplorować gatunki :)

Na szczęście urodziłam się w czasach, kiedy bajka w tv była tylko raz dziennie, na dobranockę… A film, po dzienniku, był „nie dla dzieci” ;) 
Siedziałam zatem z nosem  w książkach.. I to od małego. Pamiętacie serię „Poczytaj mi Mamo, Poczytaj mi Tato”? Boziuuuu, czytałam to do znudzenia! Większość znałam na pamięć, a i tak wszędzie mi towarzyszyły te książeczki :)

Były też baśnie Andersena… Wydanie pisane czcionką TAK malutką, że trzeba było porządnego światła, żeby coś widzieć.. Ale uwielbiałam zanurzać się w ten magiczny świat.. Pamiętam też książkę „Pokój na poddaszu”, o biedzie, o świętach… bardzo mnie poruszyła ta cieniutka książeczka.. Teraz nie mogę odtworzyć każdego szczegółu, ale do dziś mam przed oczami ten pokoik..

Zastanawiam się ciągle czy w ogóle można powiedzieć, że czytanie czegoś jest obciachem. 
Ja tam się nie wstydzę. Każda książka to taki „test na żywo” - czytasz i albo jesteś zachwycona, albo chcesz szybko zapomnieć.. Tak czy owak, nabierasz doświadczenia, wyrabiasz swoje zdanie..

Wspomniane Harlequiny też mam na koncie (jako nastolatka marzyłam o wielkiej miłości ze śniadym JuanKarlosem hahaha).. Była i też „Saga ludzi lodu” w ilości tomów chyba 15 (jak nie więcej).. Cóż, w pierwszej pracy, jakoś trzeba było przetrwać nocne zmiany – i czytało się wszystko co kto zostawiał w naszej centrali ;) :D
Był etap horrorów, komedii romantycznych i dramatów. Jedyny gatunek jaki jakoś mnie nie „ciągnie” to fantastyka. Sapkowski nie jest dla mnie ;) Aaaa no i poradniki.. Zdecydowanie mnie nie porywają.. Szczególnie te „uczące życia” - w mojej ocenie - nie do przebrnięcia ;)))))

Jak już jesteśmy przy książkach. W jednej kwestii jestem trochę dziwna. Choć lubię czytanie i to w formie tradycyjnej (nie jestem posiadaczką czytnika i jakoś mi do niego nie spieszno), to nie zbieram książek. Po pierwsze nie mam na nie miejsca (tak się złożyło, że w moim domu regału brak), ale to akurat najmniej istotny powód. Już minęły czasy, kiedy książkę czytałam wielokrotnie. Literatura ma do zaoferowania tyle zarówno z przeszłości jak i na bieżąco, że naprawdę nie sposób stanąć przed dylematem „nie mam nic nowego do czytania”.. 
Tak śmiesznie do tego podchodzę, ale szkoda mi książki, jeśli miałaby się kurzyć na półce, wolę „podać dalej”.. Dlatego rzadko kupuję, częściej pożyczam.

Podsumowując…Naprawdę lubię czytać i trochę mi żal, że mój syn nie odziedziczył po mnie tej "sympatii" - On czytanie traktuje jak karę ;) Nie lubi. Wiem, że zmuszanie Go do tego, przynosi odwrotny skutek… W głębi duszy wierzę, że w końcu gdzieś tam „zaskoczy” i pozwoli książkom wygrać tą nierówną walkę z grami komputerowymi ;)


No! Tak sobie pisemnie podumałam nad książkową sympatią ;) Przy okazji zrobiłam rachunek sumienia (ojjjj) i stwierdziłam, że dawno nic nie przeczytałam… Rózga się należy ;)
Chętnie wysłucham Waszych rad, poleceń… Co fajnego teraz czytacie?

poniedziałek, 7 grudnia 2015

DYLEMATY MAMY I TATY - CZYLI JAK W (DZISIEJSZEJ) SZKOLE (PRZE)ŻYĆ...


Ostatnio wrzuciłam screen mojej „zgody”…. Wrzuciłam na FB oraz Instagram.. Przyznam szczerze, że był to impuls… Sama byłam TAK zaskoczona i w zasadzie rozbawiona absurdem sytuacji – że musiałam się z Wami podzielić…

niedziela, 15 listopada 2015

PARENTS TAG - czyli Mamą być ;)


Hejka :) 

Ostatnio pytałam Was o czym chcielibyście poczytać - żadna propozycja nie padła ;) Ale Beatka z kanału ZwyklaNiezwykla wyszła mi naprzeciw i oTAGowała mnie :)

środa, 14 października 2015

sobota, 10 października 2015

środa, 22 kwietnia 2015

SAMEJ SOBIE ZAPRZECZYĆ PRZYSZŁO MI :)))))))


Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że jestem aktywną przeciwniczką zarzekania się. Tekstem „nigdy nie mów nigdy” szafuję na lewo i prawo. To moje motto życiowe :) (jedno z wielu :P)