Nie
ulega wątpliwości, że mając przy boku brzdąca, małe bezbronne
maleństwo – każda matka jest chodzącą „obawą” o jego
zdrowie i życie.. Ba! O każdy jego ruch, krok, dosłownie każdą
drobinę jedzenia jaką wkłada do ust… Owszem jest to swoista
paranoja, ale trudno – dla mnie wydaje się tak naturalna (jak
słońce w lecie – chciałoby się napisać :P ale nie rozpędzam
się ;))) Raczej naturalna jak fakt, że po zimie następuje wiosna.
