niedziela, 27 listopada 2016

ZLOT CZAROWNIC CZYLI WŁAŚCIWA OSOBA, WE WŁAŚCIWYM MIEJSCU ;)



Standardowo (za) długo po czasie, z poślizgiem jak ta lala…ale tak czy owak postanowiłam jednak wspomnieć o październikowej imprezie w Starochorzowskim Domu Kultury.. 

Głównie dlatego, że ani się nie obejrzymy, a nadejdzie marzec, a co za tym idzie kolejna edycja imprezki – tym razem pod szyldem „Dnia Kobiet” .. Bo to (pomijając półnagiego Angelo) post o kobietach właśnie. A dokładniej o tym, jak potrafią się bawić – mimo iż nie mają męskiego osobnika przy boku :)



Ale od początku. Zostałam zaproszona przez Beatkę z kanału ZwyklaNiezwykla. Znamy się już trochę i choć nie pijemy razem kawy raz w tygodniu (raczej pijemy raz na pół roku – przy dobrych wiatrach :P) to ta nasza internetowa znajomość przerodziła się w zażyłość – bardzo lubię tą zwyczajną (w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu), nie zadufaną w sobie i bardzo prawdziwą, szczerą młodą mamę. Głównie za to, że niczego nie udaje, nie robi nic pod publikę.



Całą imprezę ZLOT CZAROWNIC prowadził zespół HaNuta! Czyli przebojowa Ola i jej równie pozytywny mąż Jacek. Trochę nie mogłam sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać impreza z samymi kobietami. Bo wiadomo – stereotypy rządzą światem – baby są zazdrosne i złośliwe :P 












Ohhhh, jak ja się MIŁO rozczarowałam! Śląskie Panie okazały się bardzo sympatyczne i pełne dystansu! Wiele, wiele kobiet było przebranych za urodziwe wiedźmy – niezależnie od wieku! Cała sala trąciła klimatem biesiady – półmrok i długie, zastawione stoły.. Co więcej, jak się okazało, wiele pań, przyniosło ze sobą imprezowy prowiant ;) Także od ciast, sałatek, przekąsek czy….napoi wyskokowych stoły się uginały. Full wypas!



Do tańca trzeba pary. W tym wypadku tylko pary nóg! :P Bo dziewczyny wywijały na parkiecie jak szalone! Żadnych oporów, żadnego zadzierania nosa.. Aż przyjemnie było patrzeć. Nie wspomnę o tym, co działo się, jak na parkiet wkroczył…..Angelo The Striptizer :P Co tam się działo! Olaboga! Temperatura 200! :D Nie ukrywam, że Angelo z ciałem gładkim (bez grama włoska :D) niczym pupcia niemowlęcia nie wzbudził we mnie żadnych podniet….ale bawiłam się świetnie! :)





Trzeba uczciwie przyznać, że atmosferę na wysokim poziomie dziarsko podtrzymywali Ola z Jackiem. Są oni potwierdzeniem tezy, że jeśli chodzi o zespoły – to nie tylko talent wokalny czy muzyczny (który z pewnością mają) się liczy. Bardzo, bardzo ważne jest poczucie humoru, umiejętność wkręcenia uczestników imprezy w klimat… Skrócenie do maksa dystansu dzielącego widownię ze sceną. Im się to udało w pełni. Liczne zabawy, quizy czy pogaduchy podszyte żartami – wszystko to spowodowało, że cała kobieca brać się zintegrowała i naprawdę dobrze bawiła.



Jednym słowem – było fantastycznie. Dla amatorów muzyki współczesnej, na koniec imprezy wystąpił DJ.. Była też foto-budka (wprawdzie płatna, ale kto by się martwił kosztami, jak jest dobra zabawa ;)))







Generalnie można by powiedzieć, że ten post… jest skierowany do ograniczonego grona. Pań z Chorzowa i okolic. Nic bardziej mylnego. Jak się okazało, (bo tego wcześniej nie wiedziałam) wiele miast, wiele Domów Kultury organizuje takie Babskie Wieczory. Serdecznie Wam polecam, by choć raz na taki się wybrać. Z koleżankami, współpracowniczkami, a nawet z mamą czy babcią! Czasem warto zamienić dyskotekę na taki klimat…. weselny! Bo choćby nie wiem jak bardzo nam się podobały kawałki Beyonc czy Rihanny… to i tak najlepiej WSZYSCY bawią się przy muzyce disco polo czy chodnikowej ;))





No i chyba nie muszę jeszcze wspominać o walorach wyjścia „bez partnera”. Czasem warto poszaleć w typowo babskim gronie, chociażby po to, żeby za tym naszym facetem zatęsknić :P



Przydatne linki <3

Zwykła Niezwykła
HaNuta

2 komentarze:

  1. Najważniejsze to się dobrze bawić w extra towarzystwie, a to, że post z poślizgiem... trudno ;)

    OdpowiedzUsuń