czwartek, 22 października 2015

MINI RECENZJA - KANEBO SENSAI - SPONGE CHIEF



Dawno nie było recenzji. Z tymi kosmetycznymi jest tak, że zawsze staram się, aby były one wyjątkowe. Mleczko czy płyn micelarny z Ziaji są super, ale kto ich nie zna? Kto nie ma już wyrobionego zdania?



Sama uwielbiam czytać o produktach, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Czasem są one zdecydowanie nie na moją kieszeń, czasem wiem, że absolutnie ich nie kupię, ale … lubię poznawać nowości, mieć pojęcie co jest na rynku i być na bieżąco w temacie :)


Tym razem chciałabym napisać kilka słów o Sponge Chief czyli gąbce do demakijażu firmy Sensai.

Kanebo Sensai to firma luksusowa, naprawdę wiele, wiele dobrego słyszałam na jej temat od zaprzyjaźnionej kosmetyczki. Trzeba jednak przyznać, iż wysoka jakość idzie w parze z wysoką ceną.. Jeśli jednak jest ktoś, kogo portfel jest zasobniejszy – szczerze polecam przyjrzeć się bliżej kosmetykom tej firmy.

To właśnie wspomniana kosmetyczka poleciła mi zakup gąbki. W zasadzie jest to (z nazwy) gąbka, ale ja to nazywam ściereczką ;) Ze względu na kształt :)
Przyznam, że cudów nie oczekiwałam. Ot, zmyje makijaż. Wielkie halo..



Ale muszę zwrócić honor. Jestem tym „gadżetem” zachwycona! A gąbkę mam już od ok 
5 miesięcy... Trochę straciła biel, ale nadal wszystkie funkcje zachowane ;)

Podstawową funkcją jest pomoc w demakijażu. Jeśli nie jest on mocny – wystarczy woda, ja jednak często skrapiam gąbeczkę płynem micelarnym i ścieram makeup, tak, jakbym wycierała twarz po umyciu..
Dodatkowym atutem jest uczucie lekkiego, delikatnego peelingu. Skóra wydaje się gładsza 
i naprawdę mam uczucie dokładnego oczyszczenia.

Po użyciu, „piorę” gąbkę pod bieżącą wodą z użyciem zwykłego mydła. Podczas wysychania – gąbka całkowicie SZTYWNIEJE co, jak zaznacza producent, ma funkcję blokowania dostawania się bakterii do wnętrza gąbki (poprzez twardą, zwartą strukturę). 
Po ponownym zwilżeniu pod wodą.........znów wraca mękkośc i aksamitność tego kawałka materiału..



Bardzo, bardzo lubię to małe cudeńko i używam także do ściągania maseczek, czy peelingów.. Ot, przez przypadek stał się to mój must have :D

Co do ceny – jestem w szoku, że jest taka rozpiętość.. Bywają za 35zł na allegro, ale i są za 59zł w drogeriach (!) Także warto poszukać i nie przepłacać! :) Ale przede wszystkim warto ją mieć!






2 komentarze:

  1. Mam pytanie, gdzie zamawiałaś swoją, bo na Allegro niestety często pojawiają się podróbki:/
    Życząc udanego weekendu pozdrawiam :)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka :)

      Mi zamawiała koleżanka kosmetyczka ... więc mam pewność, że to oryginał :) Zresztą to ona mi poleciła wypróbowanie :)

      Jeśli chodzi o Allegro - myślę, że gdyby sprzedawali podróbkę - to zaraz znajdzie to odzwierciedlenie w komentarzach... :)

      Serdecznie pozdrawiam :) :**

      Usuń